Większość traderów ma świetną intuicję… ale głównie „post factum”.
Widzą świecę spadkową z ogromnym wolumenem i automatycznie myślą: „To jest czysta podaż, trzeba wchodzić w short!”. 📉
Tymczasem często jest dokładnie odwrotnie – to właśnie taki układ pokazuje słabość sprzedających.
Właśnie ten motyw rozbieraliśmy na części pierwsze podczas jednego z ostatnich spotkań kursu Wyckoff & VSA: Akumulacja, Dystrybucja i Wolumen w praktyce. Pracowaliśmy na żywym rynku, bar po barze, wolumen po wolumenie – i to, co wyciągnęliśmy z tej analizy, wielu osobom całkowicie przestawia myślenie o rynku.
Trzy razy ten sam poziom – rynek nie robi tego przypadkiem
Wyobraź sobie taką scenę: patrzysz na profile wolumenu (Volume Profile) i widzisz, że w okolicach poziomu 7004 trzykrotnie pojawiają się największe wolumeny sesji. Trzy razy w tym samym rejonie.
To nie jest „przypadkowy zbieg okoliczności”, tylko sygnał, że na tym poziomie ktoś rozgrywa duże pieniądze.
Na spotkaniu przechodziliśmy tę historię krok po kroku:
- Najpierw największe wolumeny pojawiły się na szczycie – rynek zaczął traktować ten poziom jak opór.
- Kolejne podejścia znowu kończyły się dużym wolumenem, ale bez zdecydowanego wybicia.
- Z czasem rynek zaczął budować drugi klaster wolumenu niżej – dotychczasowe wsparcie zaczynało pełnić rolę oporu.
W języku Wyckoffa i VSA to często klasyczny obrazek: dystrybucja na szczycie, prowadzona spokojnie, bez spektakularnego panicznego spadku. Z zewnątrz wszystko wygląda „w miarę dobrze”, ale w tle trwa transfer ryzyka z rąk profesjonalistów do rąk tłumu.
Inside bar, duży wolumen i nakład kontra rezultat
Jednym z najcenniejszych pojęć, które mocno wybrzmiało na tym spotkaniu, było „effort versus result” – po polsku: nakład kontra rezultat.
Mieliśmy bar spadkowy o bardzo dużym wolumenie, ale z wysokim zamknięciem, do tego w formie inside bara. Co to oznacza w praktyce?
- Nakład: duża presja podaży, bardzo wysoki wolumen.
- Rezultat: cena nie wybija dołków, bar zamyka się wysoko.
- Wniosek: sprzedający robią duży wysiłek, ale nie osiągają adekwatnego efektu. To sygnał słabości podaży, a nie jej siły.
Na wykresie widać to tak, jakby rynek „padał na deski i wracał”, kilka razy z rzędu. Po każdym mocniejszym uderzeniu podażowym pojawia się popyt, który wyciąga zamknięcia z powrotem do góry. Dla kogoś, kto widzi tylko kolor świecy, to zwykły „czerwony bar”. Dla kogoś, kto czyta relację wolumen–rezultat, to cenny sygnał, że rynek mówi: „Tu dzieje się coś więcej”.
Absorpcja, dystrybucja i złudzenie siły
Na spotkaniu wielokrotnie wracaliśmy do tego, jak zdradliwe potrafią być rynki po długiej konsolidacji. Na pierwszy rzut oka wykres potrafi wyglądać byczo: wyższe dołki, bronione wsparcia, ruchy w górę po każdej próbie sprzedaży.
Jednak kiedy zaczynasz:
- śledzić, gdzie pojawia się największy wolumen,
- obserwować, czy rynek rozwija ruch po dużym wolumenie,
- patrzeć, czy po rzekomej „absorpcji podaży” faktycznie przychodzi wybicie,
to nagle obraz się zmienia. Jeśli po serii dużych wolumenów rynek wciąż nie jest w stanie wybić szczytów, a każda dobra informacja fundamentalna jest przyjmowana chłodno – to częściej mówi o słabości niż o sile.
Na kursie padło ważne zdanie: po takiej konsolidacji i absorpcji rynek „powinien już wychodzić do góry”. Skoro tego nie robi – coś jest nie tak.
Trading range jako scena transferu ryzyka
Kolejny wątek, który mocno wybrzmiał, to spojrzenie na trading range nie jako „nudną konsolidację”, ale jako scenę transferu ryzyka.
Rynek chodzi „w tę i z powrotem”:
- Otwiera się nisko, straszy spadkiem, po czym wraca do góry.
- Kolejnym razem znowu otwarcie nisko – znów „kupuj dołek” działa, ale tylko do czasu.
Dla niedźwiedzi to pułapka kontynuacji trendu, dla byków – pułapka „buy the dip”. Dla profesjonalistów to miejsce, gdzie cierpliwie przekłada się ryzyko na barki mniej doświadczonych uczestników.
Na zajęciach nazwaliśmy to wprost: nauka rynku nawyku „kupuj każdy spadek” w momencie, gdy duże pieniądze są już w fazie dystrybucji. Taki obrazek zaczynasz rozumieć dopiero wtedy, gdy czytasz wykres w trzech wymiarach: cena, wolumen, czas.
Praca domowa profesjonalisty: opisuj wykres, nie tylko go oglądaj
Coś, co mocno podkreślamy na kursie, to praktyka opisywania wykresu bar po barze. Nie chodzi o „szukanie setupu” od razu, ale o świadome nazywanie:
- gdzie pojawił się popyt,
- gdzie weszła podaż,
- który bar jest testem, który jest springiem, a który tylko szumem.
Na ostatnim spotkaniu analizowaliśmy m.in.:
- LPS-y,
- testy popytu po silnych świecach wzrostowych,
- momenty, w których wolumen jest „za duży jak na zdrowe wybicie” – co sugeruje obecność dużego gracza po drugiej stronie.
To nie są podręcznikowe screeny z idealnymi formacjami. To realny rynek z realnymi szarpnięciami, lukami, algorytmami i newsami. I właśnie dlatego tak dobrze uczy.

Co daje Ci taki sposób pracy z rynkiem?
Kiedy zaczynasz czytać rynek w duchu Wyckoffa i VSA, z czasem:
- przestajesz reagować impulsywnie na sam kolor świecy,
- zaczynasz widzieć, gdzie naprawdę pracuje kapitał,
- wiesz, kiedy wolumen jest zdrowy, a kiedy „podejrzanie duży”,
- potrafisz odróżnić zwykły spadek od dystrybucji, a zwykłe odbicie od akumulacji.
Innymi słowy – przestajesz być statystą na wykresie, a zaczynasz rozumieć scenariusz, który ktoś rozgrywa za kulisami.
Chcesz dołączyć do takich spotkań?
Kurs „Wyckoff & VSA: Akumulacja, Dystrybucja i Wolumen w praktyce” to cykl regularnych spotkań na żywo, podczas których:
- analizujemy rzeczywiste wykresy w czasie rzeczywistym,
- rozbieramy na czynniki pierwsze kluczowe bary, wolumeny i poziomy,
- omawiamy konkretne zagrania uczestników – z planem, kontekstem i wnioskami na przyszłość,
- budujemy nawyk myślenia jak profesjonalny uczestnik rynku, a nie jak gracz „pod emocje”.
Jeśli chcesz:
- zobaczyć, jak duże pieniądze dystrybuują i akumulują po cichu,
- nauczyć się czytać wysiłek kontra rezultat,
- przestać zgadywać, a zacząć rozumieć –
👉 sprawdź szczegóły i dołącz tutaj: https://smartinwestor.pl/kurs-wyckoff-vsa-akumulacja-dystrybucja-i-wolumen-w-praktyce/
